Archiwum kategorii ‘Artykuły’
Życie przynosi różne nieoczekiwane sytuacje, to oczywiste. Od
naszych umiejętności zależy jak szybko uporamy się z problemem i jak problem
ten odbije się na naszym samopoczuciu i życiu. Ale to zależy także od rozmiaru
problemu. Wiele osób zwraca się do nas w momencie, gdy dosięga ich sytuacja, w
której nie mogą polegać na swoich dotychczasowych umiejętnościach w radzeniu
sobie z trudami życia. Tracą siły, energię, pojawia się chaos myśli i uczuć,
nad którymi nie mogą samodzielnie zapanować.
Nazywamy to kryzysem w normalnym funkcjonowaniu.
Te sytuacje to często różne straty –odejście kogoś bliskiego,
rozstanie, separacja, rozwód, czyjaś śmierć, choroba własna lub wśród bliskich,
wypadek. Ale także nagłe zmiany w życiu, takie jak narodziny dziecka, wejście w
związek małżeński, przejście na emeryturę.
Pomoc psychologiczna w kryzysie pozwala na stosunkowo szybki
powrót do równowagi. Terapeuta pomaga odnaleźć się w nowej sytuacji, pozbierać,
ogarnąć zamęt w emocjach, wyjść na prostą. Często wystarcza kilka spotkań, od 3-10 sesji i klient wraca do swojego życia spokojniejszy,
znów zdolny do samodzielnego radzenia sobie z problemami. Ale bywa, że
zainteresuje się sobą i chce kontynuować współpracę z terapeutą. Wtedy
proponujemy psychoterapię.
Skala stresu w „ jednostkach zmian życiowych” niektórych wydarzeń życiowych
(wg Holmsa i Rahe)
Zdarzenie/ Średnia wartość punktowa
śmierć współmałżonka 100
rozwód 73
separacja 65
śmierć bliskiego członka rodziny 63
więzienie 63
uraz lub choroba własna 53
zawarcie związku małżeńskiego 50
zwolnienie z pracy 47
przejście na emeryturę 45
choroba w rodzinie 44
ciąża 40
problemy seksualne 39
zmiana sytuacji finansowej 38
śmierć bliskiego przyjaciela 37
kłopoty z przełożonym 23
Psychoterapia faktycznie jest kosztowna. W Warszawie miesięczny koszt prywatnej psychoterapii może wahać się od 320 zł do 1600 zł. W zależności od podejścia terapeutycznego, w którym pracuje terapeuta, spotkania, tzw. sesje, mogą odbywać się raz w tygodniu do 4 razy w tygodniu – im więcej sesji tym koszt terapii oczywiście wyższy. Ceny wahają się także ze względu na
staż i doświadczenie terapeuty, zdobyte certyfikaty, lokalizację jego usług. Zapewne terapeuci, którzy zdecydowali się na przedstawienie swojej osoby w mediach mają – ze względu na większe zainteresowanie ich usługami – wyższe stawki.
Publiczna służba zdrowia oferuje rzetelną pomoc w niektórych problemach, np. w leczeniu uzależnień, w pomocy dzieciom i młodzieży, w leczeniu zaburzeń odżywiania czy chorób psychosomatycznych. Są w Polsce także dobre bezpłatne
ośrodki pracujące z rodzinami. W Warszawie, publiczne Centrum Psychoterapii przy ul. Dolnej proponuje profesjonalną krótkoterminową pomoc w grupie terapeutycznej. Część ośrodków pracujących jako fundacje ma czasem możliwości prowadzenia
psychoterapii grupowej, finansowanej ze swoich środków. Ale oferty długoterminowej bezpłatnej psychoterapii indywidualnej w państwowych ośrodkach chyba w ogóle nie ma. Niestety! Niestety, ponieważ wielu z nas, terapeutów spotyka osoby,
którym pomoc psychologiczna jest bardzo potrzebna a nie są w stanie w tym momencie życia za nią zapłacić. Terapeuta w gabinecie prywatnym jest wtedy w trudnej sytuacji, ponieważ ma niewielkie możliwości pomocy takim osobom, najczęściej daje wsparcie i pomaga szukać miejsc, do których można Ją odesłać.
Nasi klienci decydują się na prywatną pomoc z różnych powodów, najczęściej trafiają do nas z polecenia więc decydują się na ten
wydatek ufając, że to dobra inwestycja, że „idą w dobre ręce”. Inni po prostu uważają, że prywatna psychoterapia gwarantuje lepszy poziom usługi, w lepszych warunkach, z lepiej przygotowanym terapeutą. To ostatnie często jest prawdą,
choć znamy wielu świetnie przygotowanych do zawodu, dobrych terapeutów pracujących w państwowych ośrodkach, tyle, że dostęp do nich jest bardzo ograniczony. Część osób przychodzi po krótkoterminową pomoc, na kilka – kilkanaście spotkań, które wystarczają by uporać się z chwilowym kryzysem. Nie zakładają zatem, że ponoszenie tego kosztu będzie się wydłużać i często
faktycznie tak bywa. Są również osoby, które przychodzą do nas ponieważ nie mogą czekać na miejsce w publicznym ośrodku, potrzebują pomocy natychmiast.
Skąd środki na psychoterapię? Wiele osób szuka możliwości wygospodarowania pieniędzy na psychoterapię przesuwając w budżecie swoje wydatki, rozwijają w pracy psychoterapeutycznej swoje możliwości gospodarowania pieniędzmi albo szukają oferty prywatnych ubezpieczycieli. Niektóre firmy ubezpieczeniowe refinansują nawet 80% kosztów prywatnej psychoterapii. Czasem wymogiem jest korzystanie z zakontraktowanego gabinetu czy ośrodka ale nie zawsze.
Pocieszająca jest w tej sytuacji często słyszana przez terapeutów refleksja kończących terapię klientów, że decyzja o psychoterapii okazała się być bardzo ważną dla ich życia, a wydane na nią pieniądze były inwestycją w siebie i w swój rozwój.
Psychoterapia – Warszawa: kontakt SENSUM 506-666-777
Można ją rozważać na wiele różnych sposobów, ale dwa najbliższe jej opisy w obszarze naszej psychoterapeutycznej pracy dotyczą egzystencjalnego i społecznego aspektu samotności.
W sensie egzystencjalnym człowiek jest sam, sam musi powalczyć o pojawienie się na świecie i nie zabiera nikogo ze sobą gdy z tego świata schodzi. To budząca lęk świadomość, szczególnie pewnie dla osób borykających się z problemem nadmiernej zależności i polegania na innych. Osoby wierzące mogą kłócić się z ideą samotności egzystencjalnej, dla nich – w sensie duchowym być może tego rodzaju samotność nie ma miejsca. W obszarze duchowym terapeuci bez względu na ich przekonania religijne starają się pomóc klientom w określeniu znaczenia wiary w ich systemie wartości, rozwijać umiejętności opierania się na tych wartościach w codziennym życiu. Niewiele tu mamy do zrobienia; często duchowni służą swoją wiedzą i doświadczeniem lepiej niż terapeuci.
Inaczej z samotnością w sensie społecznym – to domena terapeutów, to ta część życia człowieka, w której terapia może w dużym stopniu pomóc. Warunkiem podjęcia pracy nad relacjami społecznymi jest właściwie tylko zdolność do zaufania drugiemu człowiekowi. Klient musi przyjść do terapeuty. Jego życiowe doświadczenie musi pozwolić Mu na niewielkie choć zaufanie. Musi podjąć to ryzyko.
Najgłębsza samotność w jej społecznym sensie polega na braku doświadczenia choćby jednej bliskiej więzi z drugim człowiekiem. Brak tego doświadczenia wiąże się najczęściej z bardzo trudną historią relacji z najbliższymi a jej dotkliwym skutkiem jest brak zaufania do innych ludzi. „Nie ufam” oznacza: „spodziewam się skrzywdzenia, boję się, że zostanę zraniony”. Osoby takie mogą racjonalizować ten lęk przed zranieniem wrogimi przekonaniami na temat innych: widzą innych jako takich, którzy w najlepszym razie nie znają się na niczym albo wykorzystują, uważają, że inni czekają tylko na okazję do oszukania albo obśmiania Go, skrytykowania albo skrzywdzenia. Lęk może budzić złość, więc to, co okazują na zewnątrz to często właśnie złość czy wrogość. Na taką postawę – nieuzasadnionej podejrzliwości lub wrogości – inni reagują nieufnością, zdystansowaniem się lub także wrogością. I koło się domyka – w ten sposób takie osoby nieustannie potwierdzają swoje przekonania, kolejne i kolejne doświadczenia z innymi ludźmi są dla nich nieprzyjemne lub bolesne.
Samodzielnie niezwykle trudno jest wyjść z takiego trybu czy schematu relacji z innymi. Znajomi najczęściej nie wytrzymują nieustannej złości, złośliwości lub niespójności w zachowaniach względem nich (niespójność taka objawia się zmieniającym się zachowaniem, raz uprzejmym, raz odpychającym bez widocznej przyczyny) i odsuwają się zranieni, dotknięci lub oburzeni
nieprzyjemnym potraktowaniem.
Co mógłby zatem innego niż otoczenie wnieść dobry, pracujący zgodnie z etyką zawodową terapeuta? Otóż po pierwsze, terapeuta nie ma żadnego emocjonalnego interesu w relacjach z klientami prócz tego, by wiodło się jego klientowi coraz lepiej, by rozwijał swoje kompetencje, sięgał po zasoby i znajdywał nowe sposoby rozwiązywania problemów. Nie zamierza Go zatrzymać przy
sobie kosztem Jego rozwoju, nie planuje Go oczarować albo udręczyć czy wykorzystać. Po drugie, etyczny terapeuta jest dość dobrze zintegrowaną wewnętrznie osobą, z jasnymi, mocnymi granicami, by nie brać zachowań, reakcji „nieufnego i sprawdzającego” klienta osobiście, nie poczuje się dotknięty czy zraniony albo powstrzyma się od reakcji obronnej. Po trzecie wreszcie, terapeuta ma wrażliwość, wiedzę i umiejętności by większość reakcji klienta rozumieć w kontekście indywidualnej historii tej osoby i użyć tego doświadczenia dla dobra i rozwoju klienta. Taka postawa, akceptująca trudności klienta, każdą
Jego reakcję czy zachowanie wobec siebie i innych, empatyczna i wrażliwa na przeżycia tej osoby umożliwiają przełamanie, przerwanie błędnego koła Jego doświadczeń. Pojawia się szansa na zbudowanie pierwszej, dobrej relacji. Jedno pozytywne doświadczenie z drugim człowiekiem może zmienić „krajobraz” otoczenia, otworzyć możliwości budowania kolejnych, wartościowych i dobrych relacji z innymi ludźmi. I wreszcie wyjść z samotności.
Na naszą stronę trafiają czasami osoby, które natknęły się na nasz ośrodek w Internecie szukając w Warszawie publicznej poradni psychologicznej. Szukają często usług, które dziś oferują funkcjonujące w całej Polsce między innymi publiczne poradnie zdrowia psychicznego (często przyszpitalne) czy poradnie psychologiczno-pedagogiczne, czyli takich jak orzeczenia, diagnostykę psychologiczną, pedagogiczną czy logopedyczną. Pytają o testy na inteligencję, testy osobowościowe czy nawet o możliwość przygotowania się do testów przeprowadzanych np w procesie rekrutacyjnym.
Żeby zaoszczędzić Państwu kłopotu – wyjaśniamy:
Nasz ośrodek jest prywatną poradnią psychologiczną w warszawie, oferującą usługi w zakresie psychoterapii i rozwoju osobistego. Nie mamy możliwości i uprawnień do wydawania orzeczeń, nie przeprowadzamy testów psychologicznych a diagnostykę opieramy na wywiadzie, czyli wyłącznie rozmowie z osobą zainteresowaną pomocą psychologiczną. Jeśli zachodzi potrzeba konsultacji diagnostycznej, np. psychiatrycznej lub w kierunku uzależnień odsyłamy naszych klientów do sprawdzonych ośrodków, lekarzy i terapeutów posiadających odpowiednie do tego uprawnienia.
1 listopada. Święto zmarłych? Może raczej święto uczuć tych, co żyją. Może
to czas na wydobycie z codzienności naszych wspomnień, związanej z nimi tęsknoty, smutku, poczucia osamotnienia albo żalu, że nie powiedzieliśmy, nie zrobiliśmy, nie mieliśmy szansy czy możliwości poznać tych, co odeszli. Chwila na przytłumione dniem powszednim uczucia złości, rozczarowania czy rozgoryczenia, które zdają się już nie mieć adresata, których nie da się wypowiedzieć i usłyszeć uzasadnienia, wytłumaczenia. Pragnienie obecności, pomocy, rady, towarzyszenia, które znika w pustce po bliskiej lub ważnej osobie. Może to być moment prawdy o życiu, o jego nieuniknionym końcu, prawdy, która może budzić lęk albo rozpacz i bezradność.
Tematem przewodnim jest dzisiaj śmierć i strata. Przez
resztę roku odtrącamy ten fakt i związane z nim uczucia, zajmując się ważnymi, bieżącymi sprawami. A jednak lęk utraty i śmierci jest naturalny i każdy się z nim mierzy swoimi sposobami. Lęk egzystencjalny, zdaniem terapeutów, którym blisko do egzystencjalnego podejścia w psychoterapii, jest zasadniczą troską człowieka a próba zapanowania nad nim siłą napędową dla naszych decyzji, zachowań i działań. Im bardziej nieświadomy pozostaje ten lęk, tym bardziej determinuje nasze życie. Niektórzy tak bardzo boją się śmierci, że nie pozwalają sobie żyć, ograniczając się na wiele sposobów, zabezpieczając i chroniąc siebie i innych.
A gdyby odwrócić sytuację i założyć, że życie przed śmiercią
JEST możliwe? Że cień śmierci i jego świadomość może przydać się do życia? Że pełna świadomość własnej skończoności czyni naszą perspektywę realną,
ograniczoną w czasie i do natychmiastowego wykorzystania? Bo później możemy nie zdążyć porozmawiać, zrobić, zastanowić się, dowiedzieć? Możemy nie zdążyć kochać, szanować, doceniać, przeżywać przyjemność, radość, cieszyć się czyjąś obecnością albo towarzystwem. Cieszyć się smakiem, zapachem, widokiem, dotykiem. Uczyć się i poznawać Nowe.
Owszem, pełne życie nie przynosi wyłącznie miłych doświadczeń i przyjemnych uczuć, w pakiecie są i nieprzyjemne, i trudne, na
przykład takie, które dochodzą do głosu 1 listopada każdego roku. Każdy ma
prawo unikać trudności, dyskomfortu i bólu, stoją za tym indywidualne
doświadczenia i przekonania, osobiste straty i cierpienie. Ale po drugiej
stronie tej decyzji jest świat uczuć, których nie ma się szansy poznać. Koszt
unikania prawdy może przekraczać zysk, skazując człowieka na walkę z życiem i ze sobą, zabierając szansę na doświadczanie dobrych jego aspektów.
Niedojrzałość jest normalnym etapem rozwoju człowieka
i wszystkich istot żyjących, można o niej powiedzieć, że umożliwia
entuzjastyczne podejście do życia, czyni codzienność mniej skomplikowaną, wolną od odpowiedzialności za siebie i innych. Dziecko ma szanse przeżywać świat jako nieograniczone źródło przyjemności i możliwości, perspektywę widzi dość bliską, konsekwencje to dość mgliste i mało zobowiązujące pojęcie. Ma prawo popełniać błędy i w jakiś naturalny sposób o tym wie. Uczy się przecież życia na własnym doświadczeniu. Sprawy przeżywa intensywnie i nie hamuje ich wyrażania, jeśli tylko dać mu na to miejsce. Jest to
możliwe dzięki opiece i odpowiedzialności dorosłych, którzy pomagają zobaczyć błędy i wykaraskać się z ich skutków, są źródłem wiedzy o życiu, o tym, co ważne, dobre, wartościowe ale i dają oparcie w trudnych sytuacjach, towarzyszą w cierpieniu, zachęcają do kolejnych prób i działań. Biorą po prostu odpowiedzialność za szczęście i samopoczucie swoich dzieci.
Co się dzieje, gdy młody człowiek nie miał szczęścia w spokoju rozwijać swoich umiejętności dbania o siebie, potwierdzania swoich możliwości radzenia sobie z trudnościami, realnego widzenia tych trudności, tak by pewnego dnia mógł wziąć tę odpowiedzialność za swój dobrostan?
Może domagać się tego od szefa lub żony i oczekiwać, że wspaniałomyślnie
zadbają o jego potrzeby. Może idealizować innych, widząc jedynie upragnioną część ich osoby i pakują się w nieznośne związki i relacje. Mogą nie widzieć
konsekwencji, unikać konfrontacji i zostawiać sprawy swojemu biegowi z nadzieją, że jakoś to będzie. Mogą wyobrażać sobie, że inni myślą i czują tak
samo i skoro krzywdzą, to robią to specjalnie, bo chcą, żeby było mi przykro. Często więc czują się pokrzywdzeni. Taka perspektywa prowadzi do kłopotów i cierpienia. Może wynikać z niedojrzałości systemu radzenia sobie z rzeczywistością. Ale też trzeba dojrzalszego spojrzenia na siebie i swoją sytuację, żeby uznać, że czas wziąć sprawy w swoje ręce, czas samodzielnie szukać sposobów radzienia sobie ze sobą. Przy czym „samodzielnie” nie musi oznaczać „samemu”. Różnica zawiera się w zdaniach: „pomóż mi to
zrobić” a „zrób to za mnie”.
O niedojrzałości w zachowaniach dorosłych ludzi ciekawie
opowiada Zofia Milska-Wrzosińska w wywiadzie zamieszczonym w poprzednich „Wysokich
Obcasach”, pt. „Dorośli jak dzieci”
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,10507131,Dorosli_jak_dzieci.html

